W czasie rosnących napięć geopolitycznych i zwiększonego ryzyka operacyjnego dla branży lotniczej, linie Emirates znalazły się w centrum dyskusji dotyczącej kosztów ubezpieczenia wojennego. Jak wynika z doniesień „Financial Times”, przewoźnik ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich płaci za tego typu ochronę znacznie mniej niż jego konkurenci – co budzi rosnące kontrowersje w sektorze.
Ubezpieczenie od ryzyka wojennego (ang. war risk), obejmujące m.in. skutki konfliktów zbrojnych, ataków terrorystycznych czy zamknięcia przestrzeni powietrznej, stało się w ostatnich miesiącach jednym z najszybciej rosnących elementów kosztowych dla linii lotniczych operujących w rejonach podwyższonego ryzyka. Jeszcze kilka lat temu standardowe składki wynosiły zaledwie ułamki procenta wartości ubezpieczanego majątku. Obecnie – w zależności od regionu operacji – mogą sięgać nawet kilkukrotnie wyższych poziomów.
Kilkukrotne różnice
Według danych rynkowych, typowa składka za ubezpieczenie wojenne dla dużych przewoźników wzrosła z poziomu około 0,01–0,02 proc. wartości floty rocznie przed eskalacją napięć do 0,05–0,1 proc. w przypadku operacji obejmujących Bliski Wschód czy obszary objęte konfliktami. W praktyce oznacza to, że dla szerokokadłubowego samolotu o wartości od 150 do 200 milionów dolarów amerykańskich koszt ubezpieczenia wojennego może wynosić od 15 do 40 tys. dolarów amerykańskich rocznie w przeszłości do 75 –200 tys. dolarów amerykańskich obecnie. Dla dużych grup lotniczych, posiadających floty liczące kilkadziesiąt lub kilkaset maszyn, przekłada się to na dziesiątki milionów dolarów amerykańskich dodatkowych kosztów rocznie.
Na tym tle linie lotnicze Emirates maja korzystać ze stawek znacząco niższych od średniej rynkowej. Różnice – jak wskazują źródła „Financial Times” – mogą być kilkukrotne w porównaniu z innymi przewoźnikami operującymi na podobnych trasach. Przy flocie przekraczającej 250 szerokokadłubowych samolotów, potencjalne oszczędności dubajskiego przewoźnika mogą sięgać od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów dolarów amerykańskich rocznie, a w skrajnych scenariuszach – jeszcze więcej.
Eksperci wskazują, że tak niskie składki mogą wynikać z kilku czynników. Kluczową rolę odgrywa wsparcie państwowe oraz wysoka wiarygodność kredytowa właściciela – rządu Dubaju. Mogą wchodzić w grę także gwarancje rządowe, które ograniczają ryzyko po stronie ubezpieczycieli, a także skala działalności międzynarodowego przewoźnika i długoterminowe relacje Emirates z rynkiem ubezpieczeniowym. Dodatkowo centralizacja operacji w Dubaju ułatwia ocenę ryzyka floty.
Zachwianie uczciwej konkurencji
Tak znaczące różnice kosztowe wywołują rosnące napięcia w branży. Przewoźnicy europejscy i azjatyccy, którzy muszą płacić wyższe składki, wskazując na nierówne warunki konkurencji, szczególnie w segmencie lotów międzykontynentalnych. Wyższe koszty ubezpieczenia, w połączeniu z koniecznością omijania stref konfliktów, wydłużania tras lotów i większego zużycia paliwa, pogłębiają różnice w kosztach jednostkowych między przewoźnikami, którzy wykonują operacje – zarówno pasażerskie, jak o frachtowe – na podobnych trasach.
Rosnące znaczenie ubezpieczenia wojennego wpisuje się w szerszy trend wzrostu kosztów operacyjnych w lotnictwie. Po pandemii COVID-19 branża musiała zmierzyć się z kolejnymi szokami: wojną w Ukrainie, napięciami na Bliskim Wschodzie oraz rosnącymi kosztami finansowania i leasingu. Jeśli obecna sytuacja geopolityczna utrzyma się, ubezpieczenie wojenne może na stałe pozostać jednym z kluczowych czynników wpływających na konkurencyjność linii lotniczych. W tym kontekście przypadek Emirates może stać się punktem odniesienia w debacie o roli państwa w sektorze lotniczym i zasadach uczciwej konkurencji.
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem
zgody na:
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów
zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji
handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu
w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z
siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.